niedziela, 20 sierpnia 2017


Ale jestem szczęściara! Odkopujemy dzisiaj różne dawno nie słuchane płyty; akurat leci Tears for Fears z cudnej płyty Elemental i przypomina mi się, że miałam szczęście przechodzić pod ich mieszkaniem/studiem przebywając w niesamowitym Bath przez dwa tygodnie w 2009 roku!

Dzisiaj od rana na nogach. Kupiliśmy w końcu farby do pokoju dziewczyn – nie było to łatwe, gdyż wzorniki wiszą wysoko, a obsługa bardzo niechętna do pomocy, ale jakoś się udało wybrać. Wybór tego wszystkiego, ta straszna ilość produktów w marketach może doprowadzić do wściekłości lub depresji... A ile śmieci potem z tego powstaje... Później pojechaliśmy do rodziców – jak miło zobaczyć tatę w domu, wyglądającego w miarę normalnie i funkcjonującego, tak jakby wszyskto było w porządku. Porozmawialiśmy, wypiliśmy herbatkę, Rafał próbował wymienić halogeny w łazience - było cudownie. Od środy próbuję wyciągnąć ze szpitala brakujące wyniki z jednego badania taty – potrzebuje na wtorek na konsultacje, a badań nie można znaleźć… W środę po wizycie w szpitalu mieliśmy tatę zawieźć do lekarza, a padł nam akumulator. Wytrzymał osiem lat od zakupu! Dobrze, że nie zdarzyło się to w Rumunii :-).

Wiem, dzisiaj niedziela, powinniśmy nic nie robić i odpoczywać, ale to rzadkość mieć cały dzień, w którym można ogarnąć mieszkanie. Robiłam porządek z roślinami na balkonie, a Rafał rozkładał folię ochronną. Pomalował dziś sufit! W międzyczasie robiłam też porządek z gazetami/magazynami i z książkami – wygospodarowałam jedną półkę i teraz wszystkie książki mają swoje miejsce J (i to nawet stoją obok siebie tematycznie!). Ciężko było mi pozbyć się gazet i czasopism przywożonych z różnych części świata: Indii, Niemiec, Francji, Dubaju, Włoch, Słowenii, Anglii, Litwy i Portugalii, chętnie bym je sobie poprzeglądała ze względów językowych, ale cóż, kiedy będzie na to chwila, otworzę internet, bo tam też je znajdę. Część zostawiłam dla dziewczyn, albo oddam nauczycielkom niemieckiego/angielskiego. Chcę jeszcze przejrzeć zaległe „Urody życia” i inne czasopisma, które Rafał weźmie ze sobą do rodziców, jak pojedzie po Zuzię. Ucząc się niemieckiego nagromadziłam nieziemską ilość książek i materiałów; to samo z Ajurwedą i książkami do samorozwoju…. Rozkładając deskę do prasowania w wąskim przesmyku między łóżkiem, a drzwiami (większość mieszkania zajęta kanapami i rzeczami dziewczyn) uśmiechałam się w myślach do Beatki i jej pięknego pokoju pralniczo-prasowalniczego. To nasze mieszkanie nie jest aż takie małe, prasowało mi się bardzo wygodnie ;-).

Mój niezłomny i niesamowity brat zdobył dzisiaj 9-te miejsce w swojej kategorii w triathlonie w Mistrzostwach Polski (duma!), a Zuzia spędziła cudowny czas w stadninie z ciocią Madzią i Antosiem :-).

Ach, i dzisiaj energia nowiu księżyca wraz z jutrzejszym zaćmieniem słońca! Polecam: http://agnieszkamaciag.pl/w-jaki-sposob-dobrze-wykorzystac-energie-nowiu-ksiezyca/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz