Ostatnie dwa dni zawładnęła mną
Księżna Daisy von Pless – angielka wydana za mąż za jednego z najbogatszych
pruskich książąt, starszego o 12 lat właściciela zamku Książ i zamku w
Pszczynie (Pless) – Hansa Heinricha XV von Hochberg. Jej historia fascynuje
mnie od dawna, bo angielka; bo żyła w bardzo ciekawych czasach (1871-1943) i znała
wszystkie wielkie rody w ówczesnej Europie (będąc skoligaconą z większością z
nich) i przez swoje kontakty próbowała zapobiec pierwszej wojnie światowej; bo
działała na rzecz lokalnej społeczności i była uwielbiana przez europejską
Socjetę; bo jej życie naznaczone było również tragediami (m.in. śmierć pierwszego dziecka, ciężka choroba). Małżeństwo wesołej i
kochającej życie angielki z poważnym Hansem, ściśle przestrzegającym sztywnej
pruskiej etykiety, nie było szczęśliwe. Daisy wyznała mu przed ślubem, że go
nie kocha, ale on nalegał mówiąc, że miłość przyjdzie później, a potem, przed
rozwodem, zmusił ją do podpisania wyznania, że został zmuszony do poślubienia
jej, pomimo, że jej nie kochał. Historia jej życia do czasu wojennego jest fascynująca,
można ją czytać jak historię dziejów Europy, historię mody i biżuterii oraz
historię pokrewieństw ówczesnych rodów arystokratycznych.
Daisy i jej siostra miały niespożytą energię i nieustannie coś robiły, albo organizowały zabawy, bale, potańcówki, wieczorki, wyścigi, polowania, występy teatralne, koncerty – prawie wszystkie miały cel charytatywny, gdyż zawsze zbierały pieniądze na wszelkiego rodzaju stowarzyszenia pomocy biednym, albo były na nie zapraszane. Życie ówczesnej arystokracji, szczególnie brytyjskiej, było niesamowicie kolorowe i pełne przepychu, a pieniądze lały się strumieniami. Jednak los jak zwykle bywa przewrotny i z tego przepychu zostało obecnie niewiele, po tym jak wojny i zmieniające się ustroje pozbyły wielkie rody swojej pozycji, majątku, posiadłości i wpływów.
Daisy i jej siostra miały niespożytą energię i nieustannie coś robiły, albo organizowały zabawy, bale, potańcówki, wieczorki, wyścigi, polowania, występy teatralne, koncerty – prawie wszystkie miały cel charytatywny, gdyż zawsze zbierały pieniądze na wszelkiego rodzaju stowarzyszenia pomocy biednym, albo były na nie zapraszane. Życie ówczesnej arystokracji, szczególnie brytyjskiej, było niesamowicie kolorowe i pełne przepychu, a pieniądze lały się strumieniami. Jednak los jak zwykle bywa przewrotny i z tego przepychu zostało obecnie niewiele, po tym jak wojny i zmieniające się ustroje pozbyły wielkie rody swojej pozycji, majątku, posiadłości i wpływów.
Czytając o przedwojennym życiu Daisy, bardzo trudno
uwierzyć w jej śmierć w samotności i biedzie w opuszczonej willi w Wałbrzychu,
mając w pamięci wszystkich jej przyjaciół na całym świecie. Jej szczątki
zostały zbeszczeszczone przez Armię Radziecką i w tajemnicy przeniesione na
cmentarz ewangelicki w Wałbrzychu, który potem został zrównany z ziemią, gdyż
wybudowano na nim często uczęszczaną drogę i osiedle domków jednorodzinnych. Poszukiwacze
skarbów długo szukali tego miejsca, gdyż krążyły pogłoski, że Daisy pochowana
została w swoim sześciometrowym naszyjniku z pereł (nie pojawił się on na
żadnej aukcji po wojnie, ani w żadnym muzeum).
Biografię Daisy i jej siostry
Shelag („Siostry” Barbary Borkowy) zakupiłam na Festiwalu Kwiatów i Sztuki,
który odbywał się na zamku Książ. Ku naszemu rozczarowaniu, zwiedzających było
o wiele więcej niż kwiatów (liczyłam, że będą w każdym pomieszczeniu), na
wejście czekaliśmy ponad godzinę, z wyjściem też było ciężko (bo kolejka wciąż
stała), zwiedzanie odbywało się wśród tłumu ludzi, który płynął przez zamek
szerokim strumieniem, przed wyjściem zatrzymywał się przy stoiskach sprzedających „szwarc,
mydło i powidło” i wylewał na tarasy w kierunku grillowanej kiełbasy. Bardziej
niż kwiaty interesowała nas wystawa „Książ od kuchni”, przedstawiająca zaledwie
część zdjęć zrobionych przed nadwornego kucharza rodziny Hochbergów, które
przed kilkoma miesiącami zostały przywiezione do Książa z Kanady przez Prezesa
Fundacji Daisy von Pless. Otrzymał je on w darze od wnuczki kucharza, która za
bardzo nie wiedziała co z nimi zrobić. Louis Hardouin (http://www.ksiaz.pl/news-8633-Louis_Hardouin_senior___kim_byl_autor_zdjec.php)
fotografował codzienne sielankowe życie na zamku, pracę w kuchni i ogrodzie,
zabawy dzieci, portrety rodziny swojej, Hochbergów i gości. Na zdjęciach
niższej i wyższej służby naliczyłam około 13 kucharzy i prawie tyle samo pokojówek!
Te zdjęcia stanowią ogromną historyczną wartość dla Książa i okolic.






Wracając zajechaliśmy jeszcze na chwilę do
Wałbrzycha, aby zobaczyć smutną ruinę willi w parku przy ul. Moniuszki 43, w
której swój barwny żywot zakończyła Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, z
domu Cornwallis West, zwana Księżną Daisy.






Cudowne fotografie i świetny tekst. Jestem zachwycony. Pozdrawiam autorkę !
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję Panie Stanisławie! Pana komentarz sprawił mi wielką radość :-). Ciepło pozdrawiam!
Usuń