Przegraliśmy.
Uczniowie pięciu szóstych klas zostaną rozdzieleni do trzech różnych placówek - byłych gimnazjów, gdzie w ciągu dwóch lat obcy i zmieniający się nauczyciele będą ich przygotowywać do egzaminu kończącego edukację w szkole podstawowej w organizacyjnym chaosie, w nowej nieznanej podstawie programowej, wraz ze starszymi gimnazjalistami. Uczniowie zostaną usunięci ze szkoły, w której spędzili 7 lat (od zerówki) w pięknych salach (remontowanych i doposażanych przez ich rodziców), z wieloma udogodnieniami, stołówką, możliwością realizacji wielu projektów edukacyjnych, uczestnictwa w chórze w ramach akcji Śpiewający Wrocław i Polska, z kolegami i nauczycielami, których znają i w budynku, w którym czują się bardzo bezpiecznie.
Przegraliśmy w walce o dobro
dzieci.
Przegraliśmy o to, co im się
ustawowo należy.
Przegraliśmy z Systemem i manipulacją.
Przegraliśmy z osobą, która tworzy swój wizerunek jako osoba święta i praworządna, a w
rzeczywistości jest kłamcą i manipulatorką.
Przegraliśmy z rodzicami, którzy
dali się zmanipulować, wierząc ślepo w kłamstwa serwowane im przez dyrektorkę szkoły i
„wychowawczynię”.
Mam wyrzuty jako matka, że nie
zapewniłam swojemu dziecku tego, co byłoby dla niego najlepsze w tej reformie edukacji.
Ale wygraliśmy – zyskaliśmy życiową
lekcję dla naszych dzieci, pokazaliśmy im, że mamy kręgosłup moralny, że mamy
wartości, że walczymy, kiedy uważamy, że powinniśmy walczyć. Ta lekcja nauczyła
ich też tego, że życie nie jest sprawiedliwe i nie zawsze jest tak, jakbyśmy
chcieli, żeby było. Że mogą wtedy walczyć i bronić swoich wartości, albo być biernym
i nieświadomie podążać za zmanipulowanym tłumem.
Zyskaliśmy godziny
szczerych i bardzo bliskich rozmów z naszymi dziećmi, cudownie pogłębiliśmy
relacje z nimi i dzięki temu daliśmy im ponowne zapewnienie, że mogą na nas
liczyć bez względu na to, co się będzie w życiu działo. Pokazaliśmy im, że
jesteśmy rodziną, która wspiera się i daje sobie oparcie bez względu na
sytuację.
Zyskałam lekcję, że smutek, lęk,
złość nie pojawiają się po to, aby je „przezwyciężać” i że nie można ich kontrolować
ani odrzucić.
Zyskałam głębsze poznanie siebie
i odwagę cywilną.
Zyskałam jeszcze większe
docenienie normalności, którą mam wokół siebie - rodziny, przyjaciół
współpracowników i ich dobrych słów. Usłyszeliśmy m.in. „Nic nie dzieje się bez przyczyny. Przekujcie tę porażkę w sukces”. „Najwyraźniej
Bóg, Siła Wyższa, Wszechświat tak chce”.
Wiem, że ta sytuacja to nie jest „koniec
świata” i ludzie doświadczają większych niegodziwości i niesprawiedliwości w
życiu. Tylko tak niezmiernie boli, że to ci najsłabsi - dzieci, są ofiarami układów
między dorosłymi.















