Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojnowice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojnowice. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 czerwca 2017


Jeżdżenie rowerem po leśnych "wertepach" i omijanie wielkich kałuż bardzo pomaga ćwiczyć uważność i koncentrację na "tu i teraz". Jeżdżenie po lesie w ogóle jest cudowne. Nie mieliśmy za wiele czasu, żeby wybrać się gdzieś dalej, więc pojechaliśmy jedną z naszych ulubionych tras - do zamku na wodzie w Wojnowicach. Jadąc w tamtą stronę zboczyliśmy z głównej drogi w lesie, przedłużając sobie dystans, ale fajnie było się zmęczyć. Generalnie moja kondycja jest słaba, ale uwielbiam czuć wiatr we włosach, szczególnie zjeżdżając z góry;-). Na miejscu spotkała nas niespodzianka - z jednej z sal wydobywała się piękna muzyka klarnetu, skrzypiec i wiolonczeli. Cudnie było przez dłuższą chwilę siedzieć sobie bez ruchu w wiklinowym fotelu przy stoliku na mostku prowadzącym do głównego wejścia do zamku, pić kawę mrożoną i słuchać tej pięknej muzyki. Wracaliśmy krótszą drogą i w pół godziny byliśmy z powrotem w domu. W lesie pachniało rumiankiem i lipami. Na naszej ulicy też pachnie lipami - bardzo intensywnie. Tyle lat, co roku kwitną lipy, a nigdy nie pachniały tak mocno! Aż miałam ochotę na herbatkę lipową.


Szybko upichciłam zupkę z soczewicy i mleka kokosowego i po Dominikę do szpitala. 

niedziela, 14 maja 2017






Zachwyt nad wiosną soczystą, zieloną, pachnącą i gorącą trwa!!! Słońce czuję teraz na skórze po 11 km spaceru przez pola i las do zamku na wodzie w Wojnowicach. Plany mieliśmy ambitne - stawy w Miliczu lub wąwóz Pełcznicy w Książu, ale jednak potrzeba snu była mocniejsza;-). Do Wojnowic mieliśmy najbliżej. Droga nie była łatwa, bo żeby nie trwała zbyt długo poszliśmy na skróty przez pola, do szlaku dołączywszy dopiero pod koniec wędrówki, i "czuję" ją teraz w nogach, Zamek był zamknięty, ale i tak warto było. Pod zamkiem spotkaliśmy byłych sąsiadów z dziećmi - rozmowa zeszła na tematy szkolne... Wróciliśmy przez Mrozów pociągiem - byłam wdzięczna za taką możliwość:-)










Potem obiadek, krótki odpoczynek i jechałam po Dominikę, a potem do szpitala na masaż. Tato twierdzi, że Dominika masuje najlepiej - cieszę się, że znalazła czas. Rozmawiałyśmy o naszym ulubionym temacie Ajurwedzie i tym, co najbardziej pomaga w zbalansowaniu Vaty, której tyle jest w naszym obecnym szybkim życiu.